Katalog stron
Ogłoszenia Kraków
Szlachetne zdrowie...
Bank PKO BP
Darmowy katalog stron - Odchudzanie
Katalog stron
Katalog Stron SEO - QL DreamGraf
Katalog Stron Internetowych
Katalog stron - trufle.net
Katalog stron
Katalog stron
Katalog stron
Fotografia Zielona Góra
Foto dziecko Zielona Góra
piątek, 01 sierpnia 2014

Niektórzy mówią, że arbuza nie warto jeść, bo to sama woda. Trochę mają racji, ale nie do końca… Arbuz składa się aż z 92% z wody. Jednakże to nie wszystko. Nie zawiera co prawdę zbyt wielu witamin, ale jest bogaty w przeciwutleniacze.

Zawiera: 70 mg% potasu, 11 mg% wapnia, 8 mg% chloru, 8 mg% sodu, 7 mg% siarki, 3 mg% magnezu i fosforu, 02 mg% żelaza.  Co najważniejsze ma mało kalorii!!! Zaledwie ok. 30 kcal w 100 g, czyli jest idealny gdy się odchudzamy. Arbuz ma też mało cukru, dlatego zalecany jest diabetykom.

Co nam daje jedzenie arbuza:

- pomaga obniżyć ciśnienie krwi i zapobiega zawałowi serca
- polepsza przemianę materii,
- wpływa korzystnie na układ pokarmowy
- gasi pragnienie
- uwalnia nasz organizm od substancji szkodliwych (ze względu na to, że jest moczopędny)

 

Arbuzy są stosowane też jako maseczki do twarzy. Podobno dobre efekty daje wcieranie soku z arbuza w skórę wokół oczu. Okłady z plastrów tego owocu stosuje się na twarz i szyję. Dzięki czemu skóra jest odżywiona, oczyszczona i odmłodzona. Działa także kojąco na stany zapalne skóry, wypryski oraz zajady.

 

Przy kupnie warto arbuza dokładnie ostukać, by ocenić, czy jest już dojrzały, czy jeszcze nie. Głuchy dźwięk, to znak, że owoc nadaje się do zjedzenia. 




wtorek, 22 kwietnia 2014

Nie będę podawać dokładnego przepisu na muffiny. Znajdziecie je na już w zasadzie na wszystkich stronach i blogach kucharskich. Powiem szczerze, że niby każdy przepis jest podobny, ale w zasadzie każdy jest inny. Ma inne proporcje, w zależności od ilości jaką chcemy uzyskać.

No i co najważniejsze od dodatku, który sprawi, że nasze muffiny będą wyjątkowe.

Ja postawiłam tym razem na 3 (na święta trzeba było ich zrobić więcej). Jeden z nich już robiłam, inne były próbą smakową.

Pierwszy z nich to ulubiony smak mojego męża czyli muffiny z serkiem jagodowym. Te muffiny wychodzą wyjątkowo "mokre" (sprawia to ciężka konsystencja serka).



Drugim pomysłem (podświadomie zdrowotnym) był poniższy jogurt, a trzecim była kawa.

Do połączenia całej masy użyłam nowego miksera, który bardzo fajnie się tu sprawdził.

Muffiny z kawą wyglądały następująco. Nie dodałam tej kawy za dużo i generalnie myślę, że to był błąd. Po wypieczeniu zbyt słabo było czuć tą kawę.

Chciałam mieć sporo tych muffinek więc użyłam wszystkich (jakie posiadałam) foremek w domu (sylikonowych i papierowych)

Pamiętajcie, by papierowych użyć podwójnie, wtedy ciasto zachowa kształt, nie zniekształci się i nie wypłynie.



Do wykończenia maffinek tym razem użyłam lukru (kąpiel wodna) oraz posypki. Nie mogłam się zdecydować, którą wybrać:)



Zielony lukier zrobił furorę u mnie w domu:)

A sam ostateczny efekt był taki jak poniżej. Myślę, że wizualnie wyglądało bardzo fajnie. A Wam jak się podoba?





środa, 26 lutego 2014

A tutaj macie pomysł na przepis na naleśniki dla dzieciaków. W zasadzie nie tylko, bo ja poczęstowałam nimi również mojego męża.

Przepis na szybkie naleśniki: 2 szklanki mąki, 1 jajko całe, 1 szklanka wody, 1 szklanka mleka, szczypta soli i kapka oliwy czyli taki naleśnikowy standard:)

Formy są sylikonowe i mają po 15 centymetrów wysokości, czyli takie spore. Kupiłam je na allegro.

Oczywiście patelnię nagrzewamy i na nią kładziemy sylikonową formę. Nie bójcie się, nie przypali się!

Wybierzcie małą patelnię, bo łatwiej się wtedy nalewa ciasto i wszystko się nie rozlewa.

W zestawie były trzy różne formy sylikonowe. Formy się nagrzewają, ale nie jakoś bardzo.Najłatwiej udaje się serduszko.

Aby gwiazdki wyszły dobrze musisz nalać więcej ciasta.Chyba najtrudniej to wykonać, szczególnie jeśli chcemy by wyszło nam cienkie ciasto.

Trzecim kształtem jest miś. Po nalaniu ciasta czekamy, aby nabrało one kształtu i zastygło, po czym szybko ale delikatnie ściągamy formę. Później smażymy już bez foremki. Oczywiście smażymy z obu stron, tak długo jak bardzo chcemy mieć wysmażonego naleśnika:)

No i mamy pierwsze gwiazdki. Myślę, że dzieciaki ucieszą się z takich form.

i na koniec wszystkie formy. Najlepiej wyszło mi serduszko:) ale w smaku każda forma była perfekcyjna. Polecam pomysł dla najmłodszych niejadków na sobotnie śniadanko, kiedy mamy troszkę czasu na małe eksperymentowanie:)

ps. kto ma pomysły na ozdobienie takich naleśników?:)

wtorek, 11 lutego 2014

Zawarte w kiełkach substancje chronią nas przed działaniem wolnych rodników. Ponadto obniżają one poziom "złego" cholesterolu we krwi czyli zapobiegają powstaniu np. miażdżycy.

 

Kiełki można jadać na surowo lub dodawać do wielu potraw.Można je kupić w sklepach ze zdrową żywnością, ale nie tylko. W marketach również dostępne są tego typu gotowe nasiona. Ważne jednak by sprawdzać datę ważności oraz to czy nie ma żadnej pleśni, bo niestety łatwo pleśnieją.

 

Kiełki można hodować też samemu. Będziesz miał wtedy pewność, że nie będą niczym spryskane. W domu przed wysianiem najpierw opłucz je starannie letnią przygotowaną wodą. Hodować należy w temperaturze 18-22 stopni, ale nie w pełnym słońcu, bo będą gorzkie.

 

Na czym można hodować?

- na ligninie

- na gazie

- na sitku

- w kiełkownicy 

 

Ja swego czasu stosowałam ten ostatni sposób. Kiełkownica składa się z trzech nałożonych na siebie przezroczystych pojemników. Jest to o tyle wygodne, że na każdym poziomie możesz hodować coś innego. Pojemniki mają rowkowate dna, by  nasiona mogły się równomiernie rozłożyć i nie sklejać.



 

Co można hodować?

- nasiona rzeżuchy

- nasiona soi

- nasiona soczewicy

- nasiona owsa

- nasiona lucerny

- nasiona fasoli

i wiele innych

 

Co najchętniej hodujecie? Macie swoje sprawdzone sposoby? Zachęcam do komentowania:)

 

 



czwartek, 18 lipca 2013

Ćwiczyć trzeba, by nie tyć, by być zdrowym, by zachować jędrne ciało. Powodów jest wiele. Wiele jest też możliwości. Rower, siłownia, szybkie spacery, pływanie itp. Można też ćwiczyć w domu. I ten właśnie sposób proponują nam dwie kobiety, które pokochały, w jednym przypadku tysiące, w drugim miliony kobiet.

Prawda jest jednak taka, że Ewa Chodakowska nie stworzyła w swoich ćwiczeniach nic nowego, ale to co za nią stoi to sponsorzy, stacja telewizyjna, reklama czyli doskonały marketing! Bo jeśli pokazujesz się w telewizji, w internecie czy w gazecie - a wszystko co robisz jest opatrzone ładnym obrazkiem to w końcu do siebie ludzi przekonasz.

Mnie jednak nie przekonała. Wybieram "starą" Cindy Crawford i moje ulubione ćwiczenia na nogi.

W wy co wolicie?

czwartek, 11 lipca 2013

Pewnie myślicie, że z samochodu na rower. A to nieprawda (choć szkoda, bo z pewnością zyskała by sylwetka). Z orbitreku na rower stacjonarny, a to z przyczyny, że ten pierwszy po prostu się popsuł. Miał już swoje lata (jakieś 8). Kiedyś jeszcze wcześniej miałam też rower stacjonarny i w swoim najlepszym okresie, kiedy wchodziłam w rozmiar 36 potrafiłam ćwiczyć nawet po 3 godziny dziennie. Ale rowerek później się trochę znudził, pękł mu pedał i zamarzył mi się orbitrek. Kupiony nie byle jaki, bo 8 lat temu trochę kosztował (firmy york) spełniał swoje zadanie, choć na nim już tyle nie dało się ćwiczyć co na rowerze, bo zwyczajnie zaczęły boleć mnie kolana. Niestety oribitrek się popsuł - próbowałam naprawić (coś ze śrubą - którą ciężko dostać) i zmuszona byłam odnowić moją przyjaźń z rowerkiem. Kupiłam na allegro choć miałam obawy, bo przecież montaż i ogólnie bałam się, że przyjdzie zwyczajnie jakiś bubel.

Mam go już 3 tygodnie, ćwiczę codziennie na nim jakieś 30-45 minuty i generalnie wszystko gra. Sprawnie też udało mi się go zmontować, więc jeśli ktoś planuje zakup tego roweru to polecam. Co prawda nie wystawiłam jeszcze "pozytywa" bo uważam, że sprawdzenie tego typu sprzętu wymaga czasu.


Jakby ktoś chciał konkretnego linka do sprzedającego to podam na privie, bo nie będę robić tu reklamy.


pedały mają zapięcia na rzepy

aha. jest tylko mały feler, jest licznik przy tym rowerku, ale dziwnie pokazuje spalone kalorie, jakby były zaniżone, albo jeszcze tam nie rozgryzłam przelicznika. Sama nie wiem.

A i zapomniałam o cenie. Całkiem przystępna jak na tego typu sprzęt. 399zł wraz z przesyłką.

 

ps. jakby ktoś umiał naprawić sobie orbitreka i chciał go ode mnie kupić. to sprzedaję za 200zł + koszty przesyłki. Zdjęcia mogę podesłać na maila.

sobota, 29 czerwca 2013

 Coraz więcej nowojorskich klubów proponuje typowe kobiece zajęcia typu BAR METHOD. To gimnastyka z elementami tańca klasycznego przy baletowym drążku. Zajęcia są przyjemne, ale bywają forsowne. Powodują przede wszystkim rozciągnięcie i wydłużenie mięśni oraz wysmuklenie i wyprostowanie sylwetki.

Aby osiągnąć widoczne efekty należy ćwiczyć 3-5 razy w tygodnia, czyli generalnie standardowo:)

poniedziałek, 20 maja 2013

 

Kasia Zielińska wciąż zachwyca piękną sylwetką. W tym miesiącu jest już chyba na trzeciej okładce (a to dopiero połowa miesiąca). Jak podaje w najnowszym numerze "Urody" kilka lat temu schudła 11 kilogramów dzięki diecie białkowej, a teraz tylko utrzymuje jej efekty. Jej ulubione dania? "Na pierwszym miejsce kuchnia tajska, na drugim steki z Nowego Jorku" - mówi Kasia na łamach "Urody". Jak widzicie nie ma to jednak nic wspólnego z dietą, jednakże z pewnością zjedzenie raz na jakiś czas czegoś smacznego nie psuje efektów diety. Kasia Zielińska dodaje, że aktualnie nauczyła się odpowiednio łączyć ze sobą produkty. Nie je białka z węglowodanami. Jednakże kiedy ma ochotę na pieczywo i ziemniaki to je tylko z nimi warzywa. Więcej o diecie i nie tylko możecie poczytać w najnowszej "Urodzie". Pojawiła się w sklepach 13 czerwca 2013r.



Mała dygresja ode mnie. Dieta niełączenia produktów naprawdę działa. Kilka lat temu mój ojciec też bardzo szybko na niej schudł. Wyglądał znakomicie - naprawdę. Był może na niej z pół roku, może z rok. Później niestety - uprzedzając wasze pytania - nie - nie było efektu jojo, tylko po prostu spadła mu motywacja i z niej zrezygnował więc z powrotem przytył. Tu jest tak samo jak ze wszystkim. Jak już schudniesz najtrudniej to utrzymać. Po prostu do końca życia trzeba już tak funkcjonować.

czwartek, 07 marca 2013

Nie pisałam w trakcie diety, bo zniknął mi zapał do pisania i ciągle brakowało mi czasu. Najważniejsze jednak, że w tamtym czasie nie zniknął zapał do odchudzania. I tak to udało mi się w ciągu 3 miesięcy schudnąć 15 kilogramów. Zostało więc tylko 10 kilo, ale powiem szczerze, że nagle zabrakło mi motywacji. Tzn. jest jeszcze jakaś taka, tli się, bo wiem,że robię to dla siebie, dla własnego zdrowia i samopoczucia, a w dodatku idzie wiosna i będzie można się ładnie ubrać...

 

Tak więc zostało mi te 10 kilo do schudnięcia. Od rozpoczęcia diety minęły w zasadzie 4 miesiące a ja nadal utrzymuję te zgubione 15kg, ale powiem szczerze, że nie ćwiczę już tak jak wcześniej i jem w zasadzie wszystko oprócz pieczywa. Czyli nie jadam bułek i chleba - żadnego (nawet żytniego), choć od czasu do czasu zdarza mi się zjeść na przykład kawałek pizzy.. ale to tak od święta. Postanowiłam sobie nie jeść już w zasadzie do końca życia pieczywa, bo prawda jest taka,że nic dobrego ono nie daje- tylko zapycha i brzuch pęcznieje.

W tym tygodniu chcę wejść znów w taką ścisła dietę, by zacząć znów gubić te zbędne kilogramy, ale na razie muszę poszukać lepszej motywacji, tak by wytrwać - bo w końcu dla zdrowia warto!

 

 



niedziela, 25 listopada 2012

Dietę trzeba prowadzić z głową a każdy dzień sobie zaplanować.Dodam od razu, że moja dieta nie jest idealna. Po prostu pasuje do mnie i przynosi rezultat(przynajmniej na razie). Każdy musi dobrać coś do siebie i tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak dieta idealna.

Idąc do marketu kupuję zazwyczaj produkty na cały tydzień i np. kupuję: 1 kalafior świeży, 1kg marchwi, 1 brokuł świeży, 2 koncentraty pomidorowe, 2 pomidory, 1 biały serek (200g), 2 pomarańcze, 3 mandarynki, 1 banan, 1 mleko (0,5%), 3 jogurty lub kefiry,wasa np. razowa, przecier ogórkowy, jakiś almette, 3 paczki chrupek kukurydzianych (ale tych takich co daje się często małym dzieciom). Czasem na piątek rybę - mrożoną - mintaja.

Mam uczulenie na wiele produktów więc moja dieta dodatkowo jest jeszcze ograniczona. I tak nie mogę jeść jabłek, grejfrutów, truskawek, orzechów, buraków. Produkty te są zdrowe, ale ja muszę obejść się bez nich. Te produkty co wyżej podałam starczają mi praktycznie na tydzień, choć czasem zdarzy się, że czegoś zabraknie więc coś pojedynczego dokupuję.

i tak np.
na śniadanie jem: (zazwyczaj mało, bo nigdy nie przepadałam za obfitymi śniadaniami) chrupki z mlekiem, ale nie kukurydziane (bo mają dużo cukru) tylko z pełnych ziaren zbóż. (Kiedyś na śniadanie jadłam wafelka z capuccino. Więc to jak dla mnie wielka odmiana)
drugie śniadanie: marchewka surowa pokrojona na małe kawałki (ale nie w kostkę), którą często jem przez 2 godziny w pracy - do tego 3 kromki wasy suchej z herbatą lub garstkę takich płatków (tych ze śniadania). Czasem do marchewki dorzucam jeszcze rzodkiewkę. Wszystko wymiennie, by się nie znudziło. Czasem też wypijam jakiegoś energetyka w południe, bo nie jestem taka idealna:)
na obiad: zupa pomidorowa z kalafiorem i marchewką - robiona tylko na wodzie bez jakiegokolwiek mięsa. Nie jest ono mi potrzebne, przynajmniej na tym etapie diety. Czasem robię z brokułami zamiast kalafioru, ale lepiej smakuje z kalafiorem. Dosalam i pieprzę oczywiście wszystko odrobinę - na wyczucie.

Czasem po południu wypijam małą kawkę z mlekiem lub capuccino z max. 3 ciasteczkami otrębowymi.Polecam je, bo są bardzo dobre, a zawierają nawet jakieś witaminy (zdjęcie poniżej).




kolacja: jak jestem w domu to częściej chce mi się jeść. Jem jogurt, którego nalewam pół szklanki i do niego dosypuję różne płatki takie co zawierają sporo błonnika. Czekam, aż to wszystko nasiąknie i dopiero jem. Jest to bardzo syte i nie chce się po tym nic słodkiego. Jogurty jem te słodzone, choć staram się szukać takich małokalorycznych np. 0% tłuszczu lub pitnych. Później po godzinie lub dwóch znów coś zjadam: jakiś owoc - pomarańczę lub granata. Niestety nie udaje mi się jak to podaje większość czasopism jeść tylko do 18-stej a często chodzę późno spać (koło 1 w nocy) więc nie raz coś jeszcze podjadam, choć mało kalorycznego. jakąś wasę samą czy coś w tym stylu lub chrupki kukurydziane.


Acha. No i oczywiście piję wodę. Choć muszę się przyznać bez bicia, że nie wypijam jej tyle ile zalecają. Zimno jest na dworze,więc jakoś mi się nie chce jej aż tak. Choć wodę bardzo lubię i zawsze pijałam jej sporo. Oczywiście mówię o mineralnej niegazowanej.
W sumie wszystko wychodzi jakoś 1200kcl - kiedyś wydawało mi się, że teraz mało jem, ale policzyłam wszystko i okazuje się, że to wychodzi i tak sporo, ale prawda jest taka,że nie chodzę głodna i tak naprawdę jakbym policzyła to wychodzi mi, że jem więcej niż 5 razy dziennie - a tak przecież zalecają, ale nawet i 7-8 razy dziennie.

I jeszcze najważniejsze. Jak robicie zakupy nigdy nie idźcie na głodniaka. Musicie zjeść cokolwiek wcześniej w domu. Nawet choćby dwa suche kromki wasy, bo tak to będzie ciężko wytrzymać na diecie, szczególnie w markecie, gdzie na każdym rogu reklamują ciastka, czekolady i inne smakołyki. Ja staram się omijać niektóre działy, ale reklamy są wszędzie, czasem nawet tam gdzie nie powinny. Powiem Wam szczerze jeszcze jedno: nigdy dotąd nie czułam się tak dobrze (choć to dopiero początek), ale o tym następnym razem!

środa, 21 listopada 2012

Dziś wprowadzam nowy dział. Będzie o odchudzaniu. Wszyscy wiemy jaki stanowi ono problem, a że i ja mam problem ze swoją wagą i właśnie przeszłam na dietę, dlatego będę pisać trochę o swoich doświadczeniach.
Powiem szczerze,że gdyby moje odchudzanie nie przynosiło efektów nie pisałabym tu, bo nie lubię ściemy.

Do podjęcia kolejnej próby schudnięcia natchnęła mnie jedna blogerka. Jeśli jej ogólna metoda przyniesie zamierzony efekt wtedy o niej napiszę:)

Moja Motywacja: schudnąć do świąt - tyle ile się da, ale bez jakiejś presji - bo ona w niczym nie pomoże i bez nadmiernego liczenia kalorii. Wszystko musi być z głową i przemyślane.

zdrowa kuchnia

Dietę zaczęłam dwa i pół tygodnia temu, w poniedziałek (5 listopada 2012) - bo to taki dobry dzień na rozpoczynanie wszystkiego:). Najgorszy był właśni ten pierwszy dzień. Chodziłam zła jak nic,a to wszystko przez brak możliwości zjedzenia wafelka np. do kawy.Towarzyszył mi on od zawsze i bez niego wydawało mi się, że moje życie będzie po prostu smutne. Ogólnie mój problem polegał na tym, że jadłam niby mało, ale dość niezdrowo i chyba najwięcej jadałam cukrów. Nie mówię tu o tortach, ciastach i wielkich ucztach, ale wafelek tu, wafelek tam, tu kawałek pizzy, tam pączek, jakaś bułka typu pizzowa itp. te produkty mają dużo cukru i sodu, który zatrzymuje wodę i wtedy sprawiamy, że wyglądamy na opuchnięte.

Także przejdę do diety. Wygląda ona tak: Jem wszystko prócz: bułek i chleba, mącznych rzeczy (czyli żadnych makaronów) i mięsa typu schabowy,mielony.

Powiem Wam jeszcze jedno: postawiałam na marchewkę - kiedyś mogła dla mnie nie istnieć wcale, a teraz jem ją codziennie i działa. Przede wszystkim działa moczopędnie i wtedy te toksyny wypływają z organizmu i jest lepiej.

Oczywiście oprócz samej diety również ćwiczę, ale o tym innym razem.

acha i zapomniałabym o najważniejszym - to ile już schudłam. Powiem szczerze,że mam do schudnięcia 25kg, więc długa droga przede mną i zdaję sobie sprawę, że do najbliższych świąt tyle nie schudnę, ale na razie udało się schudnąć 6kg, tak więc wychodzi na to, że 3kg tygodniowo, więc ogólnie jest optymistycznie. Zobaczymy czy w następnych też tak będzie, choć wiadomo, że jak mamy wiele do schudnięcia to chudnie się początkowo łatwiej.

 

Następnym razem napiszę Wam przykładowe menu składające się na jeden mój dzień.

 

Wszystkim odchudzającym się życzę powodzenia i zapraszam do dzielenia się własnymi doświadczeniami!

 

środa, 12 września 2012

...tak właśnie twierdzi Katarzyna Skrzynecka, która wraz z mężem Marcinem Łopuckim opracowała program ćwiczeń.

 

Na łamach "Samo zdrowie" opisuje jak po porodzie schudła 17kg a także mówi o programie "Zyskaj formę w 10 tygodni"

"Jesteśmy z mężem ambasadorami programu "Zyskaj formę w 10 tygodni". To projekt, który pozytywnie wpłynął na życie tysięcy kobiet i mężczyzn w Europie. My opracowaliśmy polską wersję. To platforma internetowa, gdzie każdy uczestnik, po zalogowaniu i wykupieniu za niewielką cenę klucza dostępu otrzymuje 30 filmików treningowych i kulinarnych. W nich , z moim mężem Marcinem Łopuckim, specjalistą w dziedzinie treningu personalnego i dietetyki, pokazujemy ćwiczenia, wyjaśniamy, jak zdrowo się odżywiać, gotujemy on-line smaczne i proste dania" powiedziała Kasia na łamach pisma.

 

źródło: Samo zdrowie nr 3/2012

 

 



piątek, 07 września 2012

Nowa akcja "Obudź się póki wirus drzemie" ma na celu uświadomienie istnienia choroby i wczesne jej wykrycie.

 Wątroba

Z ostatnim badań wynika, że aż 730 000 osób w Polsce ma wirusowe zapalenie wątroby typu C. Niestety okazuje się, że zdiagnozowane jest jednie 8% osób. WZW często przebiega bezobjawowo, a wirusem można zarazić się np. przez kontakt z krwią zakażonego.



poniedziałek, 02 lipca 2012

Fajna książka - bogato ilustrowana. Możecie ją wygrać w konkursie. Proszę czytać poniżej.

Co w niej znajdziemy?

Jest ona podzielona na 14 rozdziałów:
  • Chleb- „dzieło sztuki, produkt magiczny i symboliczny”. Dowiemy się tutaj o rodzajach chleba, zakwasu, poznamy tajemnice wyrobu czegoś, co jemy codziennie. Do tego kilka bardzo interesujących przepisów, które wypróbuję, jak tylko będę miała taką możliwość. Czekają na nas przepisy na pizzę, chleb, podpłomyki, grissini,
  • Tłuszcze- „fundament, nośnik smaku”. Tu nauczymy się, jak zrobić masło klarowane, masło z koprem włoskim, czy config z gęsiny.
  • Sery. Jeśli wreszcie chcesz się nauczyć robić własny ser, ten rozdział jest dla Ciebie (ja sztukę robienia sera białego mam opanowaną). Polskie fondue, carpese pl, czy kozi ser z burakami są w zasięgu Twojej ręki.
  • Jaja. Chociaż wydaje się, że jakie jajko jest każdy widzi, nie jest to takie łatwe. Podobno na ten temat można napisać osobną książkę. Gdy dowiemy się co nie co o jajach, będziemy mogli spróbować zrobić jajecznicę z grzybami i grzankami, omlet japoński, czy domowy majonez.
  • Zupy. Tutaj czekają na nas przepisy między innymi na krem z topinambura, wywar rybny, czy chłodnik ekspresowy.
  • Makarony. Serowa pasta z szynką, orzechami i szpinakiem pieczona w gniazdku? A może razowe penne?
  • Drób. „Kurczę pieczone… smażone, duszone, wyluzowane, faszerowane lub mielone”. Macie ochotę na skrzydełka w miodzie?
  • Wieprzowina. „To nie jest rozdział dla wegetarian. Z całym szacunkiem”
  • Wołowina. Tatar z serem pleśniowym, medaliony wołowe, korzenne ogony wołowe. To wszystko dla tych, którzy kochają wołowinę.
  • Jagnięcina. Jak w każdym rozdziale trochę historii, teorii lub wspomnień i luźnych przemyśleń, a potem… przepisy na pieczony udziec z winogronami lub comber z grilla.
  • Ryby. A tutaj korzenny śledź z cebulą i jabłkami, karp z pieca, czy parzony pstrąg.

KONKURS ZNAJDUJE SIĘ: TUTAJ

wtorek, 12 czerwca 2012

Jeśli uprawiasz sporty wytrzymałościowe, kofeina może poprawić Twoją wydolność, pomóc w czerpaniu większej ilości z tłuszczu i zmniejszyć ból po treningu. Co ciekawe, większości z tych korzystnych efektów nie osiągniesz korzystając z najpopularniejszego źróła kofeiny. Dlatego w badaniach nad wpływem kofeiny nie pije się kawy, tylko wodę z kofeiną w proszku. Jej innym źródłem są napoje energetyczne. Jednakże zawierają oprócz tego mnóstwo kalorii, dlatego zaleca się tabletki z kofeiną. Zgodnie z badaniami, żeby osiągnąć korzystny efekt potrzebujesz od 3mg do 5,4mg kofeiny na 1kg masy ciała. Jeśli natomiast na co dzień nie pijesz kawy to prawdodpobnie wystarczy Ci mniej.

 

źródło:Dieta Faceta Men's Health Numer Specjalny 2/2012



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10